European Distribution Fraud to metoda na wyłudzenie towaru, z którą przedsiębiorcy w Polsce, ale i w wielu innych krajach Unii Europejskiej spotykają się bardzo często. O tym procederze wspominaliśmy w artykule "Jak nie dać sie oszukać".  Na temat podszywania się oszustów pod znaną firmę odbył się niedawno webinar zorganizowany przez PICM. Oto obszerna relacja z rozmowy Roberta Dyrcza z Mariolą Kubat z Coface i Krzysztofem Chechłaczem z RiskMan i jednocześnie rozwinięcie już poruszanego na blogu tematu.

 

European Distribution Fraud to oszustwo dystrybucyjne polegające na podszywaniu się przestępców pod istniejące, legalne i szeroko rozpoznawalne przedsiębiorstwa. W dużym skrócie przebiega to następująco: grupa przestępcza składa duże zamówienie towarów posługując się danymi istniejącej, powszechnie znanej firmy o wysokiej reputacji i sprawdzonej wiarygodności finansowej. Nieświadomy producent lub dostawca wysyła pod adres wskazany przez zamawiającego towar, który trafia w ręce oszustów. Odbiorca nie płaci, a duża znana firma zaprzecza, żeby zamawiała i otrzymała towar.

 

Problem znany jest od co najmniej 2010 roku w całej Europie, np. pod firmę John Lewis oszuści podszywają się od kilku lat, wyłudzając skutecznie towary z wielu krajów w Europie, w tym od polskich dostawców. Proceder działa też oczywiście w drugą stronę, gdy oszuści podszywają się pod znane polskie marki i wyłudzają towar od zagranicznych dostawców. W ostatnich dwóch latach zjawisko znacznie się nasiliło. W każdym tygodniu docierają informacje o nowych poszkodowanych firmach. Z informacji prasowych mowa jest już o kilku milionach funtów strat.

 

Jaki jest mechanizm działania European Distribution Fraud?

 

Pierwszy kontakt między przedsiębiorcą (dostawcą lub producentem) a nabywcą nawiązywany jest najczęściej mailowo lub telefonicznie. Czasem dochodzi do spotkania np. na miedzynarodowych targach za granicą. Osoba przedstawiająca się jako przedstawiciel handlowy twierdzi, że reprezentuje dużą firmę o znanej marce, którą najczęściej jest rozpoznawalna zagraniczna sieć handlowa. Liczy na długotrwałą współpracę i obiecuje duże zamówienia.

Nabywca ustala mailowo z dostawcą asortyment i ilość towaru i składa pierwsze zamówienie. Chcąc uwiarygodnić transakcję sugeruje dostawcy zwrócenie się do ubezpieczyciela należności o ocenę ryzyka i objęcie transakcji ochroną ubezpieczeniową. Sprawnie przesyła komplet dokumentów rejestrowych, pełnomocnictwa do składania zamówień, chętnie dosyła dodatkowe dokumenty.

Dostawca, nie podejrzewając oszustwa, działa schematycznie, zgodnie ze standardowymi procedurami. Bazuje na sprawdzeniu otrzymanych informacji, jeśli ubezpiecza swoje należności to składa wniosek o przyznanie limitu i opiera się na ocenie ryzyka ubezpieczyciela. Ten z kolei ocenia firmę, której dane otrzymał. Standardowo sprawdza nazwę, adres, kwotę limitu, dane rejestrowe, finansowe, bilans, rachunek wyników. Jako, że nabywcą jest znana, wiarygodna firma, a jej dane są aktualizowane na bieżąco więc przyznanie limitu jest szybkie i bezproblemowe. Obie strony - zarówno dostawca jak i ubezpieczyciel mają przekonanie, że transakcja będzie przeprowadzona między dwoma znanymi ubezpieczycielowi podmiotami, a nie z oszustem. Ubezpieczyciel nie weryfikuje samego zamówienia czy danych kontaktowych nabywcy.

Towar przygotowany, dostawca wysyła go na adres wskazany przez nabywcę. Ale tuż przed wysyłką lub zaraz po odprawieniu samochodu następuje zmiana adresu dostawy. Z pierwotnego adresu, który często był adresem siedziby tej znanej firmy czy magazynem dużej sieci dystrybucyjnej, takim, który daje się zweryfikować, zmienia się np. na adres centrum logistycznego z magazynem do wynajęcia. Powodem zmiany jest przebudowa drogi, remont rampy wyładowczej, awaria w magazynie lub inne tego typu komplikacje. Nowy miejsce dostawy może być bardzo blisko, nawet na tym samym placu, czy przecznicę dalej. Samo centrum logistyczne też nie jest niczym dziwnym, firmy często korzystają z usług takich centrów. Wszystko wygląda bardzo wiarygodnie.

Ta pierwsza dostawa może być niewielka, próbna. Odbiorca po otrzymaniu towaru informuje, że towar jest bardzo dobrej jakości, jest bardzo zadowolony, towar szybko się sprzedaje i zaraz zamawia kolejną dostawę. Może też być kilka dostaw następujących w krótkich odstępach czasu od siebie. Ale najczęściej sprzedaż jest jednorazowa, a wartość faktury oscyluje wokół 100 tys euro. To jest na tyle dużo, że opłaca się oszustowi ryzykować, ale na tyle mało, że nie wzbudza podejrzeń dostawcy.

Mimo bardzo dobrego kontaktu przed dostawą i zachwalania otrzymanego towaru, płatność w ustalonym terminie nie następuje. Bywa, że oszust deklaruje spłatę należności, wskazuje termin zapłaty to potem już nie odpowiada na monity, telefony nie działaja, na maile nikt nie odpowiada, kontakt się urywa.

Dostawca upominając się o płatność poszukuje innych osób u nabywcy, trafia na właściwą stronę internetową, kontaktuje się z właściwą firmą i dowiaduje się, że ta firma nigdy nie zamawiała u niego towaru i że padł ofiarą przestępstwa.

 

Jakie firmy są narażone na European Distribution Fraud?

 

Proceder jest stosowany wobec firm eksportujących towary, dostawców z różnych branż, jednak najczęściej producentów lub dystrybutorów dóbr szybkozbywalnych - elektroniki, odzieży, artykułów spożywczych, kosmetyków. Zdarzają się też surowce chemiczne i inne.

Wyłudzanie towaru dotyczy wyłącznie sprzedaży wewnątrz Unii Europejskiej, a najczęściej przestępcy podszywają się pod firmy z Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch. Są też znane przypadki podszywania się np. pod firmy szwajcarskie. Przykładowo, w 2018 roku oszuści podszywając się pod sieć handlową John Lewis z Wielkiej Brytanii wyłudzili od niemieckiego producenta wózków dziecięcych MOON BUGGY towar o wartości 200 tys. EUR. Wózki były potem sprzedawane za pośrednictwem platformy eBuy.

Proceder jest powszechny nie tylko wobec przedsiębiorców polskich, ale równie często firmy zagraniczne narażone są na oszustów działających na terenie Polski, którzy podszywają się np. pod Biedronkę lub Lidl i zamawiają towary u zagranicznych dostawców.

 

Jak działają oszuści?

 

Przede wszystkim oszuści posługują się nazwami znanych sieci handlowych, np. John Lewis, ASDA, Tesco, Morrison’s, Waitrose, Aldi, Lidl, Sainsbury’s, Iceland, Multi Cash, Marks & Spencer, Daily Mail, Leroy Merlin oraz innych. Bywa tak, że dostawca sprzedaje np do Leroy Merlin w Polsce i gdy zgłasza się do niego Leroy Merlin Francja jest to dla niego naturalny, nie budzący podejrzeń rozwój sprzedaży.

Osoby podające się za reprezentantów nabywcy nawiązują bardzo szybko kontakt, skracają dystans, bardzo szybko odpowiadają na korespondencję mailową. Są bardzo przyjaźni, stwarzają ciepłą relację, sstosują nieformalny sposób komunikacji, wywierają presję na szybkość korespondencji, zawsze posługują się językiem angielskim, ale zdarzają się określenia nieformalne, język niechlujny, z błędami, pytania o kwestie pozabiznesowe, nietypowe dla profesjonalnej relacji biznesowej.

Zachwalają towar, nie przeszkadzają im polskie etykiety, nie pytają o atesty, zgody oraz zezwolenia. Oszustom zależy na szybkiej dostawie, nie negocjują ceny, nie przywiązują wagi do konkretnego asortymentu, zmiany bez dyskusji akceptują, podpisują umowy handlowe bez prowadzenie długich negocjacji. 

Przedstawiają wszystkie wymagane dokumenty tj. dokumenty rejestrowe, pełnomocnictwa, podpisy pod zamówieniem zgodne z reprezentacją spółki. Często osoba zamawiająca występuje w dokumentach rejestrowych jako Członek Zarządu lub prokurent. Co ciekawe zamówienia zazwyczaj są bardzo dobrze udokumentowane, składane w formie zeskanowanych dokumentów, z podpisami, pieczątkami, czego w rzeczywistych transakcjach już się nie spotyka, bo zazwyczaj strony korzystają z maili i telefonów.

Dla zmylenia czujności dostawcy, adres dostawy często pokrywa się z adresem wymienionym w dokumentach rejestrowych, ale zmieniany jest w ostatniej chwili. Z reguły dostawca jest informowany w dniu lub zaraz po wysyłce o nowym adresie dostawy.

Adres mailowy osoby zamawiającej towar najczęściej ma domenę gmail, yahoo, hotmail albo domenę bardzo zbliżoną do domeny prawdziwej firmy: przykładowo oszust podszywający się pod firmę Daily Mail and General Trust posługiwał się adresem purchasing@dmgtplc.com, podczas gdy prawidłowy adres to ….@dmgt.com.

Oszuści, żeby się uwiarygodnić, często tworzą fikcyjną stronę danej firmy o domenie bardzo zbliżonej do prawdziwej i odsyłają do kontaktów na tej stronie. Strona g≥łówna jest zazwyczaj bardzo podobna do właściwej, ale już podstrony są bardzo proste, bez szczegółów i wielostopniowych odnośników.

 

Jak zapobiegać oszustwom?

 

  • Trzeba szkolić pracowników działu sprzedaży oraz kontroli należności, uświadamiać jak działają oszuści, jakie są metody i skala European Distribution Fraud. Duże znaczenie w wykrywaniu oszustw mają doświadczeni handlowcy i indywidualne, uważne podejście do każdej transakcji. 
  • Należy opracować procedury sprawdzania nowych nabywców dla wszystkich zamówień zagranicznych, w szczególności pochodzących od firm z Wielkiej Brytanii, Włoch i Francji. Im większa firma zgłasza się do nas z propozycją współpracy, tym bardziej jest to podejrzane. W praktyce rzadko duże sieci handlowe same zgłaszają się z propozycją doraźnej współpracy. 
  • Należy pamiętać, że w większości krajów UE, a szczególnie w Wielkiej Brytanii nie stosuje się pieczątek w obrocie gospodarczym. Dokumenty oszustów zazwyczaj je posiadają. 
  • Podstawowym krokiem powinna byc weryfikacja adresu mailowego, gdyż nigdy nie jest on taki jakim posługuje się faktyczna firma. Adresy mailowe, telefony kontaktowe, nazwiska osób należy sprawdzać poprzez strony internetowe z wyszukiwarki, a nie z dokumentów czy maili podanych przez zamawiającego. Sprawdzić można zawartość strony internetowej, źródła zdjęć, gdzie zlokalizowany jest serwer strony, do jakiej strony prowadzi domena adresu mailowego.
  • Wskazany adres dostawy trzeba sprawdzić choćby poprzez Google Street View. Zachować szczególną czujność, jeśli adres dostawy jest zmieniany w ostatniej chwili.
  • Warto zażądać zaliczki za pierwszą dostawę, ale pamiętać należy, że może się zdarzyć, że oszuści zapłacą niewielką zaliczkę żeby się uwiarygodnić. Jeśli weryfikacja przez przelew jest stosowana rutynowo dane płatnika mogą nie wzbudzić podejrzeń.

 

Co zrobić jeśli firma padła ofiarą European Distribution Fraud?

 

Jeśli firma stała się ofiarą oszustwa dystrybucyjnego na terenie Wielkiej Brytanii, powinna je zgłosić na stronie Action Fraud www.actionfraud.police.uk e-mailowo lub telefonicznie: +44 207 386 3620. Jednak trzeba wiedzieć, że Action Fraud jedynie raportuje zdarzenie i dostarcza informacji do organów ścigania i nie prowadzi żadnych działań dochodzeniowych ani nie ma informacji o postępie w danej sprawie. 

W każdym przypadku należy zaprzestać kontaktu z oszustami, wstrzymać dostawy oraz zachować kopie korespondencji dla celów dowodowych. 

Powiadomić organy ścigania.

 

European Distribution Fraud a ubezpieczenie 

 

Oszustwo dystrybucyjne nie jest objęte klasyczną umową ubezpieczenia należności. Ubezpieczyciel gwarantuje ochronę na wypadek niewypłacalności nabywcy z powodu prawnie lub faktycznie stwierdzonej niewypłacalności, pod warunkiem, że należności istnieją w związku z transakcją sprzedaży zrealizowaną przez dostawcę z nabywcą, dla którego ubezpieczyciel przyznał limit kredytowy a tenże nabywca nie kwestionuje obowiązku zapłaty wobec dostawcy. 

W przypadku Oszustwa Dystrybucyjnego nie dochodzi do wypadku ubezpieczeniowego wobec firmy, której oceny dokonał ubezpieczyciel. 

Istniejąca firma, pod którą podszyli się oszuści, nie potwierdzi zamówienia co spowoduje, że należność jest sporna, w związku z czym ubezpieczyciel odmówi wypłaty odszkodowania.

 

Pełny zapis webinarium można znaleźć na stronie www.picm.pl, gdzie jest również oferta szkolenia będącego rozszerzeniem merytorycznym tematyki poruszanej w czasie webinarium.

 

spisała: Ewa Krzemińska www.rozumiemOWU.pl